Premiera: „Powidoki” Wajdy

powidokiOd piątku 13 stycznia zapraszamy do DCF-u na ostatni film, który Andrzej Wajda zdążył nakręcić przed śmiercią. Opowiada on o wybitnym malarzu i teoretyku sztuki, Władysławie Strzemińskim (Bogusław Linda), który w swej twórczości i nauczaniu nie chciał podporządkować się narzucanym przez władzę zasadom socrealizmu.

Andrzej Wajda przedstawia historię pioniera polskiej awangardy w malarstwie i człowieka niezłomnego, Władysława Strzemińskiego (Bogusław Linda). Głównym bohaterem jest wielki artysta, wierny własnej wizji sztuki, który nie poddał się obowiązującemu systemowi i w konsekwencji doświadczył dramatycznych skutków swoich wyborów. „Powidoki” to intymny zapis ostatniego okresu życia obdarzonego charyzmą wybitnego malarza. Opowieść o tym, jak komunistyczna władza zniszczyła niepokornego człowieka. Wajda w sposób subtelny i uniwersalny kreśli, tworzonymi z malarskim kunsztem obrazami, świat, w którym piękno i sztuka są prześladowane.

„Powidoki” są zapisem ostatnich lat życia Władysława Strzemińskiego. Akcja filmu dzieje się w Łodzi w okresie 1948 – 1952, w okresie stalinizmu. Strzemiński jest malarzem, profesorem i wykładowcą w Łódzkiej PWSSP. Wielki malarz, twórca teorii unizmu, doceniony i podziwiany przed wojną w kraju i za granicą, uwielbiany przez studentów, nie cieszy się sympatią władz uczelni, a przede wszystkim Ministra Kultury. Strzemiński w przeciwieństwie do lojalnych członków partii i kolegów realizujących doktrynę socrealizmu, nie zgadza się na żadne ustępstwa w sztuce. Nie pozwala aby polityka wkraczała do jego twórczości. Realizuje własną drogę artystyczną, niezgodną z oficjalnymi wytycznymi PZPR – „właściwy tor w sztuce to opisywać historyczny wysiłek narodu pod kierownictwem Partii oraz istotę socjalistycznych przeobrażeń społecznych i cywilizacyjnych”. Taka postawa sprowadza na niego szykany, aż do relegowania z uczelni i wykreślenia ze Związku Artystów Plastyków. Władza postanawia zniszczyć Strzemińskiego i konsekwentnie to realizuje. Żona głównego bohatera, wybitna rzeźbiarka Katarzyna Kobro, pojawia się jedynie w tle. Łączącą ich postacią, jest niezwykle dojrzała, jak na swój wiek, córka Nika.

Ostatni film Wajdy startował w konkursie głównym o Złotą Żabę festiwalu sztuki operatorskiej Camerimage i był polskim kandydatem do Oscara.

GŁOS MEDIÓW:
Większość ról zagrana została koncertowo. Od wymagającego sprawności fizycznej, natchnionego występu Lindy, przez nadzwyczaj dojrzałą Zamachowską, eteryczną i silną wewnętrznie Zofię Wichłacz, aż po wybitny drugi plan, z niezawodnym Andrzejem Konopką i fenomenalnym Krzysztofem Pieczyńskim w roli Juliana Przybosia na czele. To prawdziwy zbiór osobowości nietuzinkowych, a ich obecność jest stanowczo największą zaletą filmu. (...) „Powidoki” z pewnością można nazwać listem miłosnym Andrzeja Wajdy do niezłomnego twórcy, którego podziwia i szanuje.
Magdalena Maksimiuk, film.wp.pl

„Powidoki” to na pewno kino w służbie prawdy i to prawdy ważnej, okrutnej, być może w dzisiejszej politycznej rzeczywistości tym ważniejszej, że wcale nie przedatowanej. Opowieść o tym, że wolność myśli jest wartością nadrzędną i nikt, ani nic nie jest w stanie jej autorytarnie stłamsić. Każda taka próba z perspektywy czasu wydaje się dowodem głupoty i pychy.
Anna Tatarska, film.onet.pl

Andrzej Wajda żegna się z widzami dziełem skromnym. ale niezwykle wymownym. „Powidoki” opowiadają nie tyle o Władysławie Strzemińskim, co tłamszeniu wybitnej jednostki przez system. Nie tylko ten komunistyczny. (...) Oglądając „Powidoki” trudno nie czuć przerażenia ponadczasowością ukazywanych zdarzeń. Kwestia tego, komu powinien służyć artysta i czym jest sztuka, która nie spełnia ideologicznych wymogów, powraca nad Wisłą po 1989 roku. Wajda żegna się niepokojącym filmem-przestrogą. Dziełem wymownym, które skrywa gorzką refleksję na temat twórczego posłannictwa. Z kilkoma sekwencjami, które przypominają o mistrzowskim oku reżysera.
Łukasz Badula, kulturaonline.pl

Najjaśniejszym punktem „Powidoków” jest Bogusław Linda w tytułowej roli. Znów przypomina o tym, że nie jest tylko największym twardzielem polskiego kina, ale też dobrym, utalentowanym aktorem, który potrafi tworzyć subtelne, emocjonalne kreacje. Jego rola nie jest oparta na aktorskich fajerwerkach czy nadekspresji. Spokojna, wyważona, a kiedy trzeba – odpowiednio emocjonalna i charyzmatyczna, a jednocześnie wiele wymagająca od aktora z uwagi na fakt, że gra on kalekę. Linda sprostał wyzwaniu, dając z siebie bardzo dużo. Realizacyjnie jest to naprawdę dopracowany film. Zdjęcia Pawła Edelmana wspaniale pokazują piękno Łodzi, a iluzja budowy realizmu danej epoki jest całkowicie zachowana. Można w to uwierzyć, dać się wciągnąć i wczuć.
Adam Siennica, naekranie.pl

Powidoki (Polska 2016)
reżyseria: Andrzej Wajda
scenariusz: Andrzej Mularczyk
obsada: Bogusław Linda, Zofia Wichłacz, Bronisława Zamachowska, Andrzej Konopka, Krzysztof Pieczyński
zdjęcia: Paweł Edelman
muzyka: Andrzej Panufnik
gatunek: dramat/biograficzny
dystrybucja: Akson
czas trwania: 98'

ram gazetawroclawska naszemiasto dlastudenta wroclawpl tuwroclaw wtwlogo