Festiwal Watch Docs 2016

watchdocsobjazdowy2016Od piątku do niedzieli 4-6 listopada w DCF-ie odbędzie się 14. edycja Objazdowego Festiwalu FilmowegoWATCH DOCS. Prawa Człowieka w Filmie”. Zaprezentujemy 10 filmów poruszających kilka tematów związanych z szeroko rozumianymi prawami człowieka. Wstęp za darmowymi wejściówkami.

Pierwszy dzień poświęcony będzie uchodźcom i pokazane zostaną dwa filmy: „Zima na Lampedusie”, za sprawą którego poznamy problemy z jakimi borykają się rdzenni mieszkańcy tytułowej wyspy, będącej synonimem masowego napływu emigrantów przez Morze Śródziemne do Europy. Drugim z piątkowych seansów jest „Salam”, który zabiera nas w podróż do obozu dla syryjskich uchodźców w Jordanii.
W sobotę z kolei pokażemy filmy dotyczące kwestii praw i sytuacji kobiet – m.in. głośny „Za kratami nie nosimy burek”, który wygrał Festiwal Watch Docs w 2013 roku. Mamy za sprawą tego filmu rzadką okazję zajrzeć za mury afgańskiego więzienia i prześledzić losy kobiecej społeczności, którą tworzą tam osadzone więźniarki.
Ostatniego dnia zaprezentowane zostaną filmy dotyczące szeroko rozumianego obszaru Wschodu, wokół którego skupia się działalność Fundacji East Side, lokalnego organizatora festiwalu.  Na uwagę zasługuje tutaj zwłaszcza film „Czeczenia. Wojna bez śladu” pokazujący dramat obecnej sytuacji w Czeczenii, która tylko na pozór jest miejscem stabilnym i wychodzącym z powojennego kryzysu, a w rzeczywistości kraj terroryzowany jest przez lojalne Moskwie miejscowe władze.

Bezpłatne bilety na pokazy do odbioru w kasie kina od 25 października.

Organizatorami są Helsińska Fundacja Praw Człowieka i Społeczny Instytut Filmowy, a wrocławską edycję przygotowała Fundacja East Side.

PROGRAM

piątek, 4 listopada:
18.00 Zima na Lampedusie, reż. Jakob Brossmann, Austria, Włochy, Szwajcaria 2015, 93'
20.00 Salam, reż. Zach Ingrasci, Chris Temple, USA, Jordania 2015, 75'
sobota, 5 listopada:
12.00: Punkt wyjścia, reż. Michał Szcześniak, Polska 2014, 26'
+ Bez wyjścia. Historia Rehtaeh Parsons, reż. Rama Rau, Kanada 2015, 48'
14.00 Mama Illegal, reż. Ed Moschitz, Austria 2011, 102'
16.00 Za kratami nie nosimy burek, reż. Nima Sarvestani, Szwecja 2012, 77'
niedziela, 6 listopada:
12.00: Made in BY, reż. Luigi Milardi, Włochy, Białoruś 2015, 52'
+ I jak Iran, reż. Sanaz Azari, Belgia 2014, 50'
14.00 Przekaż wiośnie, by nie nadchodziła, reż. Saeed Taji Farouky, Michael McEvoy, Wielka Brytania, Afganistan 2015, 83'
16.00 Czeczenia. Wojna bez śladu, reż. Manon Loizeau, Francja 2015, 86'

 


OPISY FILMÓW:

piątek, 4 listopada:
18.00 Zima na Lampedusie (Lampedusa in Winter), reż. Jakob Brossmann, Austria, Włochy, Szwajcaria 2015, 93'
Tytułową włoską wyspę prawdopodobnie zawsze już będziemy kojarzyć z miejscem tragedii migrantów. Choć niewątpliwie stała się symbolem, mało kto wie, jak wygląda. Jakob Brossman nie szafuje łatwo narzucającymi się odniesieniami. Uważnie przygląda się różnym aspektom rzeczywistości, tworząc spójny, wielowątkowy i przekonujący portret życia na wyspie. Towarzyszy z kamerą włoskiej straży przybrzeżnej, patrolującej okoliczne wody w poszukiwaniu płynących z Afryki łodzi, obserwuje również migrantów protestujących na ulicach miasta i ludzi próbujących im pomagać. Ale choć Lampedusa to miejsce, gdzie przybyszów z Afryki przybywa szybciej niż gdziekolwiek indziej w Europie, próżno szukać tu śladów ksenofobicznej histerii. Umysły miejscowych bardziej rozpala kwestia awarii jedynego promu łączącego wyspę ze światem, spontaniczny strajk rybaków i blokada portu. Nikt nie wierzy w zapewnienia władz o szybkim przywróceniu komunikacji, radykalne nastroje próbuje uspokajać przebojowa pani burmistrz… Brossman dokumentuje to wszystko z ogromnym wyczuciem, umiejętnie zestawia wątki i dobrze dobiera  bohaterów. Jego film ma rytm i dramaturgię, zachwyca kompozycją kadrów i przemyślanym montażem. Unikającemu zbytniej dosłowności autorowi udało się stworzyć fascynujący i naprawdę piękny portret Europy na granicy – dosłownie i w przenośni. [kw]

20.00 Salam (Salam Neighbor), reż. Zach Ingrasci, Chris Temple, USA, Jordania 2015, 75'
Chris Temple i Zach Ingrasci postanowili pokazać Zachodowi, jak to jest żyć w drugim co do wielkości obozie dla uchodźców na świecie – Za’atari w Jordanii, 11 kilometrów od granicy z Syrią. Współpracując z UNHCR, International Rescue Committe i Save the Children, uzyskali dostęp do obozu i zdecydowali, że zyski z filmu przekażą właśnie tym organizacjom. Młodzi filmowcy nie bardzo wiedzieli, czego się spodziewać i jak się zachować na miejscu, ale postawili sobie za cel zamieszkać w obozie w namiocie i zdobyć zaufanie uciekinierów z Syrii. Okazało się to łatwiejsze niż zakładali, spotkało ich ciepłe przyjęcie i otwartość. Powstał film szczery i intymny, pokazujący codzienne zmaganie się z rzeczywistością i ludzi starających się żyć normalnie mimo traumy czającej się w każdym wspomnieniu. [fg]

sobota, 5 listopada:
12.00:
Punkt wyjścia, reż. Michał Szcześniak, Polska 2014, 26'
Aneta „zawsze miała wszystko”. Zrozumiała, co straciła, dopiero za murami więzienia, gdzie odsiaduje wyrok za morderstwo. W filmie Michała Szcześniaka poznajemy Anetę z nieoczekiwanej strony – jako troskliwą i empatyczną opiekunkę w domu spokojnej starości. Opieka nad chorą od dzieciństwa panią Heleną staje się dla Anety czymś więcej niż obowiązkową pracą społeczną. Starsza pani staje się jej naprawdę bliska. Michałowi Szcześniakowi udało się nie tylko znaleźć bardzo mocną historię, ale również w fenomenalny sposób opowiedzieć ją językiem filmowym. Resocjalizacja w jego dokumencie nie jest abstrakcyjnym pojęciem – to autentyczna ludzka historia z ogromnym ładunkiem emocjonalnym. Czy odbycie kary rzeczywiście oznacza "wyjście na wolność"? Czy jest punktem wyjścia  nowego życia, czy powrotem do punktu, w którym dokonało się zbrodni i początkiem dalszego „odsiadywania wyroku”, tyle że na wolności? [msz]

Bez wyjścia. Historia Rehtaeh Parsons (No Place to Hide: The Rehtaeh Parsons Story), reż. Rama Rau, Kanada 2015, 48'
Życie 15-letniej Rehtaeh Parsons zamieniło się w piekło po jednej imprezie. Została zgwałcona przez kolegów w domu jednego z nich, czego z powodu nadmiaru wypitego alkoholu nie mogła pamiętać. Następnego dnia zdjęcie dokumentujące gwałt, za sprawą napastników, znalazło się w sieci. Zostało udostępnione tysiące razy w całej Kanadzie, a próby uzyskania pomocy policji przez 15-latkę i jej rodziców kończyły się niepowodzeniem. Dwa lata ciągłych upokorzeń i znęcania się doprowadziły do tragicznego samobójstwa Rehtaeh. Jej śmierć odbiła się echem na całym świecie, wywołując szeroką dyskusję na temat cyberprzemocy, kultury gwałtu i przemocy seksualnej w Internecie. Dzięki rosnącej presji społecznej i medialnej, kampanii internetowej oraz zaangażowaniu Anonymous, którzy zagrozili ujawnieniem tożsamości gwałcicieli, lokalny rząd Nowej Szkocji oraz Kanadyjska Królewska Policja zdecydowały o otwarciu sprawy i postawieniu napastników przed sądem. W 2014 roku Kanada, jako jedno z pierwszych państw na świecie, przyjęła prawo umożliwiające zwalczanie cyberprzemocy, nazywane również Prawem Rehtaeh. [ms]

14.00 Mama Illegal, reż. Ed Moschitz, Austria 2011, 102'
Przejmujący film Moschitza przedstawia historie trzech mołdawskich kobiet, pracujących „na czarno” w Austrii i Włoszech. Każda z nich pozostawiła w rodzinnym kraju dzieci, wszystkie nieustannie łudzą rodziny i same siebie iluzją powrotu. Jeszcze tylko jeden, ostatni wysiłek – trzeba w końcu skończyć budowany od lat dom – i dzieci wreszcie będą mogły nacieszyć się długo nie widzianą mamą. Ale to tylko mrzonka. Przebywając od lat poza ojczyzną, kobiety powoli tracą kontakt  z postkomunistyczną rzeczywistością Mołdawii (co niekiedy pociąga za sobą tragiczne skutki). Przyzwyczajone do niedostępnego reszcie rodziny poziomu życia, powoli stają się obce najbliższym. Z drugiej strony, na Zachodzie, jako nielegalne migrantki pozostają obywatelkami pośledniej kategorii; pracują za grosze w ciągłym strachu przed deportacją i nie mają szans na integrację. Ten znakomicie poprowadzony, choć momentami kontrowersyjny dokument obnaża wszystkie pułapki zarobkowej migracji, ale uświadamia nam jednocześnie, jak bardzo sytuacja samych kobiet i ich rodzin zależy od legalnego statusu w miejscu pracy – lub jego braku. Tyle że najczęściej, kiedy już po wielu latach udaje się go jakimś cudem zdobyć, jest już za późno na odbudowę rodziny. (kw)

16.00 Za kratami nie nosimy burek (No Burqas Behind Bars), reż. Nima Sarvestani, Szwecja 2012, 77'
Dla kobiet skazanych na życie w jednym z najbardziej restrykcyjnych społeczeństw świata więzienie niekiedy jest jedynym miejscem, w którym mogą czuć się… swobodnie. Nikt nie każe im tu zasłaniać twarzy, z dala od utrzymywanego przez rodziny terroru mogą marzyć, snuć plany na przyszłość i wychowywać dzieci. Większość kobiet przebywających w afgańskim więzieniu Takhar odsiaduje wieloletnie wyroki za ucieczkę z domu lub zdradę. Wiele z nich zostało w dzieciństwie sprzedanych rodzinie męża (jak bohaterka poprzedniego dokumentu Nimy Sarvestaniego – jego nowy film to w pewnym sensie kontynuacja Sprzedanej). Niemal każda ma do opowiedzenia przerażającą historię psychicznej i fizycznej przemocy ze strony męża i rodziny. Oczywiście – system karzący ucieczkę z domu kilkunastoletnim więzieniem jest nieludzki. Ale paradoksalnie, w więzieniu kobiety po raz pierwszy w życiu znajdą się pod opieką państwa. W miarę jak wyroki zbliżają się do końca, rośnie niepewność – mąż może uznać, że dziesięć lat więzienia to zbyt mało, by odpokutować ucieczkę. Jedynym wyjściem, które pozwoli ocalić honor rodziny, będzie wtedy śmierć niewiernej. Żadna z tych kobiet nie trafi drugi raz do więzienia – recydywa do dla nich wyrok śmierci, o czym bez ogródek mówią odwiedzający. Jedna z bohaterek, potajemnie romansująca z kochankiem zamkniętym w męskim oddziale więzienia, zamierza zacząć życie na nowo gdzieś daleko od domu. Kibicujemy jej zamiarom, choć płomyk nadziei na wyrwanie się z zaklętego kręgu honorowej przemocy jest bardzo nikły.
Powrót do rzeczywistości po odbytym wyroku zawsze jest trudny, ale wolność zazwyczaj kojarzy się z nadzieją. O jakiej jednak wolności marzą kobiety z więzienia Takhar? (kw)

Niedziela, 6 listopada:
12.00:
Made in BY, reż. Luigi Milardi, Włochy, Białoruś 2015, 52'
Filmy o Białorusi często pojawiają się w programie WATCH DOCS – "ostatnia dyktatura Europy" nie przestaje inspirować filmowców. W tym roku wybraliśmy dla naszych widzów „Made in BY” – dokument, który różni się od dotychczas pokazywanych przez nas obrazów. Nie zobaczymy w nim więźniów politycznych, represjonowanych opozycjonistów czy tłumionych siłą protestów ulicznych. Poznamy za to białoruskich artystów, którzy zdecydowali się tworzyć w warunkach dobrze działającej machiny strachu, rezygnując z emigracji, coraz częściej wybieranej przez młodych ludzi. Bohaterowie "Made in BY" nie godzą się na narzucone im role w "teatrze absurdu". Białoruscy twórcy dzielą się na tych, którzy te role przyjęli, uczestnicząc w oficjalnym życiu artystycznym kraju i na tych, którzy wybierają niezależność, płacąc za to wysoką cenę. Utrata pracy na uczelni za ustawienie kilku kolorowych sześcianów w przestrzeni publicznej to tylko jeden z wielu przykładów. Trzeciej drogi w tym „teatrze” nie ma. „Made in BY” to świeże spojrzenie na Białoruś oczami ludzi wybierających sztukę jako sposób walki o wolność, o której inni przestali już dawno marzyć. [msz]

I jak Iran (I comme Iran), reż. Sanaz Azari, Belgia 2014, 50'
Obraz Iranu na Zachodzie, zarówno w mediach jak i w popkulturze, od wielu lat kształtowany jest wokół stereotypów, redukujących myślenie o tym państwie do zagrożenia związanego z programem nuklearnym i opozycji między tendencjami wolnościowymi, a reżimową teokracją. W kreacyjnym dokumencie Sanaz Azari, który bez wątpienia można nazwać rozprawą na temat irańskiej tożsamości, reżyserka, z wykształcenia fotograficzka i scenografka, zwraca się ku sztukom wizualnym, by wyjść poza ten paradygmat i spróbować zrozumieć kraj, który musiała opuścić jako dziecko. „I jak Iran” to rejestracja lekcji perskiego. Wychowana w Belgii Azari postanawia nauczyć się go właściwie od podstaw. Głównym źródłem wiedzy o ojczyźnie są dla autorki historie przytaczane przez jej charyzmatycznego nauczyciela. Zasady gramatyki stanowią dla niego jedynie pretekst dla dużo bardziej złożonych rozważań. Rola Azari nie ogranicza się jednak do rejestracji. Jej głównym narzędziem retorycznym staje się montaż. Reżyserka posługuje się ilustracjami z perskiego elementarza, wydanego już po wybuchu rewolucji islamskiej, jednak nie koncentruje się na najbardziej oczywistych zmianach, jakie były jej skutkiem. Film Azari to wizualna gra z językiem i zasadami semiotyki, w której z każdą kolejną minutą obraz Iranu staje się bardziej nasycony i subiektywny. [ts]

14.00 Przekaż wiośnie, by nie nadchodziła (Tell Spring Not to Come This Year), reż. Saeed Taji Farouky, Michael McEvoy, Wielka Brytania, Afganistan 2015, 83'
W 2014 r. Międzynarodowe Siły Wsparcia Bezpieczeństwa oficjalnie zakończyły działania bojowe w Afganistanie, tym samym przekazując kontrolę nad całym krajem miejscowym żołnierzom. W bazie NATO w prowincji Helmand nie zostało nic poza magazynami dla dorosłych, setkami plastikowych butelek typu PET i kilkoma książkami, w tym Nowym Testamentem i  kroniką 100 dni prezydentury George’a W. Busha po zamachach z 11 września. Na drzwiach do jednego z pomieszczeń wciąż wisi tabliczka z napisem „Boże, błogosław naszych żołnierzy – w szczególności snajperów”, lecz teraz na twarzach członków ubogo wyposażonej kompanii Afgańskiej Armii Narodowej z miasta Giriszk ta apostrofa może wywołać już tylko gorzki uśmiech. Nadchodzącej wiosny to oni będą musieli przeciwstawić się najgroźniejszej od 13 lat ofensywie Talibów. Wydaje się, że w jeszcze trudniejszej sytuacji znajdują się jednak cywile, którym – bez względu na to, czy okażą się lojalni wobec sił rządowych, czy opowiedzą się po stronie Talibów – grozić będzie śmiertelne niebezpieczeństwo. Nakręcony w technice CinemaScope dokument Farouky’ego i McEvoy’a to dramatyczny portret pełnego niepewności społeczeństwa i wojny, w której nie biorą już udziału helikoptery typu Black Hawk. [ts]

16.00 Czeczenia. Wojna bez śladu (Tchétchénie, une guerre sans traces), reż. Manon Loizeau, Francja 2015, 86'
Odkrywając przerażającą rzeczywistość terroru i strachu za lśniącą fasadą odbudowanego Groznego, Manon Loizeau nie pozwala nam zapomnieć o wciąż trwającym dramacie Czeczenii. Z jednej strony uważnie obserwuje to, co rzuca się w oczy – rozbudowane rytuały ku czci Ramzana Kadyrowa, w czysto stalinowskim stylu kultu jednostki. Z drugiej – dzięki starannej dokumentacji zaświadcza o skali terroru wymuszanych zaginięć. Oficjalne masowe uroczystości, gloryfikujące nie tylko Kadyrowa, ale i Putina, przywodzą na myśl orwellowskie Ministerstwo Prawdy, w swoich wysiłkach stworzenia nowej tożsamości narodowej, w której nie byłoby śladu po dwóch krwawych wojnach. Tylko parę odważnych kobiet – krewnych wojennych ofiar – nadal poszukuje ich grobów. Ludzie boją się mówić i jedynie rosyjska pozarządowa organizacja Komitet Przeciw Torturom waży się rozmawiać z rodzinami szukającymi zaginionych. Nieustannie przeciwstawiając obrazy błyszczących wieżowców i kolorowych parad szeptanej jedynie prawdzie o opresji, Loizeau tworzy przejmujący portret narodu w stanie wielkiego zagrożenia.

ram gazetawroclawska naszemiasto dlastudenta wroclawpl tuwroclaw wtwlogo