Akademia Dokumentalna 2017/18 - semestr letni

logoAkademiaDokumentalnaOd 26 lutego zapraszamy na cykl pokazów najlepszych filmów dokumentalnych z prelekcjami i dyskusjami. Spotkania w poniedziałki o 17.30, wstęp: 12 zł, karnet: 120 zł. Uczestnikiem Akademii Dokumentalnej może zostać każdy, jednak cykl skierowany jest głównie do studentów Uniwersytetu Wrocławskiego i SWPS.




Semestr 2 (letni 2017/2018): Mistrzowie i buntownicy współczesnego kina dokumentalnego

INFORMACJE OGÓLNE:
Miejsce: Dolnośląskie Centrum Filmowe / sala Polonia
Termin: Poniedziałki 17.30-20.00
Zajęcia rozpoczynają się 26 lutego
Zapisy: Ten adres pocztowy jest chroniony przed spamowaniem. Aby go zobaczyć, konieczne jest włączenie obsługi JavaScript.
Cena karnetu za semestr: 120 zł (do kupienia w kasach DCF)
Bilety na pojedyncze zajęcia: 12 zł (do kupienia w kasach DCF oraz na stronie www.dcf.wroclaw.pl w ramach wolnych miejsc)
Koordynator: PIOTR CZERKAWSKI
Zaliczenie: minimum 10 obecności oraz zaliczenie z testu pisemnego
Liczba ECTS: 3.

Uniwersytet Wrocławski oraz SWPS we Wrocławiu honoruje przedmiot jako ponadprogramowy. Uczelnia zobowiązuje się do uznawania zaświadczeń potwierdzających zaliczenie kursu Akademii na ocenę i uzyskanie punktów ECTS. Punkty i oceny uzyskane w wyniku zaliczania przedmiotów ponadprogramowych nie są brane pod uwagę przy rozliczeniu przebiegu studiów, odnotowuje się je jednak w suplemencie do dyplomu.

Każde zajęcia składają się z wykładu wprowadzającego w tematykę filmu i twórczość reżysera, projekcji filmu i dyskusji po seansie. Program jest skierowany przede wszystkim do studentów oraz osób zainteresowanych kinem dokumentalnym.

Więcej informacji na https://www.facebook.com/a.dokumentalna.wro

HARMONOGRAM:

26 lutego: „BEZ TYTUŁU”
REŻ. MONIKA WILLI, MICHAEL GLAWOGGER, AUSTRIA 2016, 103 MIN.

Ostatni film Michaela Glawoggera, dokończony dwa i pół roku po jego tragicznej śmierci przez Monikę Willi, jego wieloletnią montażystkę, która zmontowała nakręcony materiał, kierując się notatkami reżysera powstałymi podczas kręcenia zdjęć. Glawogger („Śmierć człowieka pracy”, „Chwała dziwkom”, „Megamiasta”) w 2013 roku postanowił uciec od rutyny i udać się w roczną podróż bez żadnego z góry założonego planu. Ruszył na południe, do krajów które pojawiają się w naszej świadomości tylko jako paski sensacyjnych newsów o kolejnych klęskach żywiołowych, wojnach, falach głodu lub politycznego chaosu. Choć projekt był obarczony dużym ryzykiem – ile to już artystów wyprawiało się w podróż bez celu, by zagubić się w grafomanii i banale – to w tym przypadku rezultat jest olśniewający. Film wytrzymuje porównanie z arcydziełami autorskiego kina z lat 60. ubiegłego wieku. Przez ekran płyną, wdzierając się w naszą podświadomość, hipnotyczne obrazy będące śladem zapisu podróży przez Włochy, Bałkany, kraje Maghrebu i Saharę, aż po wschodnie wybrzeże Afryki. To trwająca ponad cztery miesiące, wiodąca z północy na południe, droga przez kolejne kręgi piekła, przez krzywe odbicia jeszcze sytej i bezpiecznej Europy. Glawogger obrazuje świat, który już za chwilę może wlać się do mieszczańskiego raju bogatej Europy. Z bliska przygląda się ludziom, których praca nie zmieniła się od średniowiecza, którzy przez całe lata wykonują najprostsze fizyczne czynności: przesiewając piasek w poszukiwaniu złota, rozłupując kamienie czy podróżując z targu na targ w skrajnie trudnych warunkach, w nadziei na jakikolwiek zarobek. Ludzie ci żyją w całkowitej symbiozie ze zwierzętami, które trzymają tuż obok swoich domostw. Film rozbija medialną bańkę, w której wygodnie się umieściliśmy, a która chroni nas przed konfrontacją z pozaeuropejską rzeczywistością. Precyzyjny montaż i transowa muzyka dopełniają dzieła, tworząc obraz kompletny, wciągający, przerażający, ale prawdziwy w swojej intensywności. Życie okrutnie przeplotło się ze sztuką – u kresu swojej wędrówki, w Liberii, Glawogger zmarł, zaraziwszy się malarią. Zostawił po sobie film, który jest podsumowaniem jego bezkompromisowej drogi. Obraz został przyjęty kilkunastominutową owacją na festiwalu w Berlinie, mieście szczególnym – przecież to tu dociera duża część z tych, którzy starają się uciec z krajów ogarniętych wojną lub pogrążonych w biedzie. Dzięki Glawoggerowi lepiej rozumiemy ich motywacje.

5 marca: „DAWSON CITY: CZAS ZATRZYMANY”
REŻ. BILL MORRISON, USA/Francja 2016, 120 MIN.

Epicki, oparty prawie wyłącznie na archiwach film o gorączce złota, kinofilii, początkach akumulacji kapitału, walce klas, ustawionych meczach baseballowych, pięknie kanadyjskiej przyrody i lubieżnych początkach fortuny Donalda Trumpa. Dawson City, położone nad kanadyjską rzeką Jukon, było pod koniec wieku jedną z głównych scen, gdzie rozgrywała się gorączka złota. Skromna osada w ciągu dwóch lat zwiększyła swoją populację do 40 tys. mieszkańców. Przewinęło się przez nią setki ludzi, którzy odegrali potem rolę w dziejach popkultury, biznesu i polityki. Od Jacka Londona, przez przodków Donalda Trumpa (zawiadujących położonym w regionie domem uciech) i późniejszych właścicieli największych kin w Hollywood, po anarchistów i socjalistów, którzy wsławili się zamachami bombowymi na terenie całych Stanów Zjednoczonych. Po ciężkiej pracy (w Dawson panuje klimat subarktyczny) ten barwny tłumek był spragniony rozrywki. W Dawson szybko powstały kinoteatry. Odległość sprawiała, że taśmy wysyłane przez światowych dystrybutorów docierały po 2-3 latach od powstania. Poszukiwacze złota oglądali to samo, co publiczność na całym świecie – kroniki z odległych krain, wieści z wojennych frontów, fabularne przeboje. Właściciele kinoteatrów po zakończeniu okresu licencji chcieli odsyłać taśmy właścicielom – jednak ci odmawiali płacenia za ich transport. Taśmy pozostawały na miejscu i większość z nich w 1929 posłużyła jako wzmocnienie konstrukcji miejscowego… lodowiska. W ten sposób 75% niemych filmów uniknęło pożaru lub zaginięcia. W 1978 roku przypadkiem odnaleziono je podczas budowy. Blisko 500 filmów trafiło do kanadyjskich i amerykańskich archiwów i po dziś dzień służą jako nieocenione źródło wiedzy o epoce. Film jest hołdem dla całej epoki kina niemego, jego celebrytów (oprócz Chaplina i Arbuckle’a przez ekran przewijają się także dziesiątki dziś bezimiennych gwiazd), a także reporterskim zapisem tamtej codzienności – trudów pionierskiego życia, niezwykłej energii ludzi, którzy wciąż odbudowywali Dawson po kolejnych pożarach (część z nich spowodowały niezwykle łatwopalne taśmy) i swoje życie oddali ujarzmianiu natury. Osią filmu są odnalezione w Dawson taśmy dokumentujące powolną przemianę świata, ale twórcy sięgają dalej – to też historia północnej Ameryki, przesyconej dziką, niepowstrzymaną energią, każącą ludziom wciąż zaczynać od nowa. To opowieść o czasach, gdy drabina społeczna nie była tak zamknięta jak dzisiaj. Reżyser daje się ponieść rytmowi epoki, swobodnie przeplatając wątki. Efekt jest spektakularny – to przesycona nostalgią, z ducha amerykańska opowieść o miejscach i ludziach, którzy ponad sto lat temu na końcu świata tworzyli podwaliny nowoczesności. Za hipnotyczną muzykę towarzyszącą obrazom odpowiada Alex Somers, współpracujący z Sigur Rós.

12 marca: „BEUYS. SZTUKA TO REWOLUCJA”
REŻ. ANDRES VEIEL, NIEMCY 2017, 107 MIN.

Charyzmatyczny niemiecki artysta, teoretyk sztuki, pedagog, aktywista i społeczno-polityczny reformator Joseph Beuys twierdził, że każdy z nas jest artystą w życiu, każdy może tworzyć sztukę i wpływać na nią oraz otaczający go świat. Ubrany w charakterystyczny kapelusz kontrowersyjny twórca postrzegał sztukę nie jako przedmioty estetyczne, lecz twórcze, terapeutyczne działanie o społecznym lub politycznym podłożu. Film jest wnikliwym portretem jego życia i twórczości opartym niemal w całości na doskonale zmontowanych materiałach archiwalnych. Okazuje się, że dziś – 30 lat po śmierci Beuysa – jego poglądy i życiowa postawa są aktualne znacznie bardziej niż kiedykolwiek wcześniej. Film udowadnia, że Beuys był wizjonerem daleko wykraczającym poza czasy, w których żył. Oglądając jego sztukę, w tym słynne performanse i słuchając jego wypowiedzi rozumiemy, dlaczego pieniądze nigdy nie powinny być towarem – według Beuysa handel nimi podważa zasady demokracji. Ale to nie wszystko – podpatrujemy, jak powstawały jego projekty, oglądamy stare fotografie, słuchamy fragmentów wykładów i wyjaśnień własnych prac i głoszonych idei, a także anegdot. Poznajemy na czym polegał szczególny rodzaj humoru Beuysa. Jednak oglądając ten nieznany dotąd szerzej wizualny i dźwiękowy materiał archiwalny, poznajemy nie tylko portret porywającego artysty, lecz przede wszystkim kameralny, intymny obraz niezwykłego człowieka o kompletnie nietuzinkowej osobowości, oryginalnej koncepcji sztuki i nieoczywistych jak na swoje czasy poglądach.

19 marca: „PRZEŻYĆ – METODA HOUELLEBECQA”
REŻ. ARNO HAGERS, ERIK LIESHOUT, REINIER VAN BRUMMELEN, HOLANDIA 2016, 70 MIN.

W rolach głównych wielki francuski pisarz i zafascynowany jego twórczością Iggy Pop W 1991 roku nikomu jeszcze nieznany Michel Houellebecq opublikował esej „Rester vivant” (ang. „To Stay Alive”). Skromnym objętościowo tekstem zafascynował się sam Iggy Pop. Rockman w rozterkach pisarza znad Sekwany rozpoznał ból towarzyszący mu na scenie przez wiele lat. Esej Houellebecqa jest błyskotliwym zbiorem porad skierowanych do „tych, którzy zaraz mają się poddać”. Jest pochwałą twórczej wolności. Zgodnie z jego wymową, ceną za bezkompromisową realizacją własnego „ja” jest cierpienie. Iggy Pop, ikona popkultury, odgrywa główną rolę w filmie – jest po nim swoistym przewodnikiem. „Przeżyć: metoda Houellebecqa” rejestruje odwiedziny Iggy’ego w domu Michela… Choć nie jest to do końca Michel, i nie jest to do końca jego dom… Twórcy filmu, mimo że opowiadają o szaleństwie, od którego nie ma ucieczki, nie odmalowali „Przeżyć: metody Houellebecqa” w czarnych barwach. W filmie znajdziemy zarówno elementy komiczne, jak i tragiczne.

26 marca: „JASKINIA ZAPOMNIANYCH SNÓW 3D”
REŻ. WERNER HERZOG, FRANCJA/ KANADA/NIEMCY/USA/WIELKA BRYTANIA 2010, 90 MIN.

Przez ponad 20 000 lat jaskinia Chauvet była kompletnie odizolowana od reszty świata w wyniku przysłonięcia olbrzymim blokiem skalnym. W jej wnętrzu, o rozmiarach bliskich do boiska do gry w piłkę nożną, znajdujemy zdumiewające malowidła, pochodzące z epoki lodowcowej. Od momentu odkrycia jaskini zaledwie kilka osób miało do niej dostęp. Werner Herzog zapuszcza się z kamerą do jaskini, by odsłonić zarówno pradawne malowidła, jak i spróbować odpowiedzieć na pytanie o tajemnicę człowieka – prehistorycznego i współczesnego. „Jaskinia zapomnianych snów 3D” to pierwszy w historii artystyczny film nakręcony w technice trójwymiarowej.

9 kwietnia: „SCENA CISZY”
REŻ. JOSHUA OPPENHEIMER, DANIA /FINLANDIA/INDONEZJA/NORWEGIA/WIELKA BRYTANIA 2014, 99 MIN

Jak to jest ocaleć z potwornej zbrodni ludobójstwa dokonanej w latach 60. ubiegłego wieku przez brygady śmierci w Indonezji? Adi Rukun, optyk w średnim wieku, ocalał, ale jego starszy brat był torturowany, po czym zamordowany przez reżimowe organizacje paramilitarne Panczaszila. Adi decyduje się przerwać milczenie i zrobić coś zupełnie niewyobrażalnego w społeczeństwie, gdzie mordercy nadal pozostają bezkarni i żyją w sąsiedztwie swoich ofiar. Postanawia skonfrontować ich z makabrycznymi czynami, których się dopuścili i podczas badania wzroku proponuje im spojrzenie na przeszłość z innej perspektywy. Okulary mają zmienić ich patrzenie na świat. Ma nadzieję, że w ten sposób zbrodniarze przyjmą w końcu odpowiedzialność za swoje działania. Niektórzy z nich są dziś uprzywilejowanymi obywatelami, a jeden napisał nawet książkę ilustrującą dokonane zbrodnie w nadziei, że będzie ona miała kiedyś historyczne znaczenie. Adi wierzy, że tylko odważna konfrontacja z mordercami przywróci jego rodzinie godność i pozwoli na uzdrowienie strasznej traumy, która ich gnębi. Rodzice Adiego żyją nadal, choć są w podeszłym wieku. Dokonana zbrodnia wisi nad tymi, którzy ocaleli, a cisza, jaka na jej temat panuje, dłużej okazuje się już nie do zniesienia. Rozmawiając z mordercami, Adi promienieje życzliwością i spokojem, ale widać, że poszukuje czegoś nieuchwytnego, dąży do zamknięcia jakiegoś etapu, którego nie da się dokonać bez ujawnienia morderców i zbrodni, których kiedyś się dopuścili. Choroba Alzheimera, która dotknęła ojca Adiego staje się metaforą zbiorowej niepamięci Indonezyjczyków, a zabójcy widziani oczami ocalałego brata wydają się jeszcze bardziej źli, niż moglibyśmy przypuszczać. Zdaniem reżysera film jest poematem na temat ciszy, zrodzonej z terroru, wezwaniem do jej przełamania, a także obrazem konsekwencji, jakie się z tym wiążą. To również opowieść o tym, że w życiu nie można nic zmienić, dopóki nie rozprawimy się do końca z przeszłością, nawet, gdy nasza codzienność zbudowana jest na terrorze i kłamstwach.

16 kwietnia: „SAFARI”
REŻ. ULRICH SEIDL, AUSTRIA 2016, 88 MIN.

Tym razem Ulrich Seidl portretuje austriackich myśliwych, zażywających „uroków” mordowania zwierząt w afrykańskim rezerwacie. Proceder polowania na zwierzęta jest jak najbardziej legalny i zorganizowany w formie ekskluzywnych wczasów dla Europejczyków, pragnących przeżyć „dziką” przygodę na Czarnym Lądzie. Biznes turystyczny z polowaniami na gnu, zebry, czy żyrafy w ofercie prowadzi Austriak dobrze znający gusta przyjezdnych ze Starego Kontynentu. Seidl portretuje tych myśliwych-turystów w swoim stylu – bezlitośnie, ironicznie i ze swoistym dystansem. Widzimy śmierć i cierpienie zwierząt. Niemieccy i austriaccy turyści strzelają, płaczą z ekscytacji, pozują do zdjęć z upolowaną zwierzyną. Seidl zdziera maskę z „cywilizowanych” Europejczyków, pokazując ledwie skrywany rasizm, obojętność na biedę i fascynację przemocą.

23 kwietnia: „JEDEN DZIEŃ W PRL”
REŻ. MACIEJ DRYGAS, FRANCJA/POLSKA 2006, 58 MIN.

Z pomocą aktów urzędowych, skarg, donosów i relacji milicjantów oraz kronik filmowych w tle opisany jest jeden dzień polskiej rzeczywistości demokracji ludowej.

7 maja: „PRYWATNY WSZECHŚWIAT”
REŻ. HELENA TRESTIKOVA, CZECHY 2011, 83 MIN.

Petr Kettner i Jana Pfefferova pobrali się w 1974 roku i zamieszkali razem z dwiema babciami w niewielkim jednopokojowym mieszkaniu w Pradze. Rok po ślubie na świat przyszedł ich pierwszy syn – Honza. To właśnie skłoniło Petra do rozpoczęcia dokumentacji ich rodzinnego życia i czasów, w których przyszło im funkcjonować. Robił to w formie pisanego i kręconego kamerą dziennika. Film wykorzystuje te nagrania, stając się tym samym próbą „uchwycenia” czasu zarówno w wymiarze jednostkowym, jak i społeczno-politycznym. Film cechuje też doskonała spójność narracyjna, pomimo wykorzystania różnych formatów nagrań archiwalnych. Ironicznym dopełnieniem okazują się klipy z muzyką Karela Gotta, które pozwalają od innej strony spojrzeć na wielobarwny i fascynujący portret społeczno-politycznych zmian czeskiego społeczeństwa.

14 maja: FILM NIESPODZIANKA

Pokaz specjalny w ramach festiwalu MILLENNIUM DOCS AGAINST GRAVITY. Tytuł projekcji zostanie podany w późniejszym terminie. Podczas tej projekcji zaprezentujemy film z tegorocznej lub jednej z ostatnich edycji festiwalu Millennium Docs Against Gravity

21 maja: „PASSIONE”
REŻ. JOHN TURTURRO, USA/WŁOCHY 2010, 90 MIN.

Neapol składa się z kontrastów. Przez kolejne stulecia miasto przeżyło najazdy Arabów, Normanów, a nawet Amerykanów. Z każdej z tych kultur przyswoiło jakiś element i właśnie na tym zmiennym podłożu wyrosła jedyna w swoim rodzaju, przepełniona paradoksami, muzyczna tradycja. Od melancholijnych, przypominających portugalskie fado wzniosłych pieśni o wielkich uczuciach, poprzez kiczowate, ale pełne pogodnego rytmu i radości kawałki rozrywkowe, utwory zaangażowane politycznie i społecznie, otoczone subtelnym woalem poetyckich słów, aż do agresywnych, pełnych temperamentu piosenek, naszpikowanych ironią i życiową buńczucznością. Jest tu również wiele innych, czasem nie do końca zdefiniowanych, muzycznych utworów. Passione to mariaż klasycznego filmu dokumentalnego z szeregiem muzycznych impresji, które nadają mu niepowtarzalnego czaru i rytmu. Narracja prowadzona jest za pomocą obrazowych odsłon, w których pojawiają się kolejni przedstawiciele neapolitańskiej muzyki. Tempo całości wybijają poszczególne dźwięki, melodie i słowa. Na tej bazie, krok po kroku, wyłania się wizerunek Neapolu - klimatycznego miasta z cudowną i niezapomnianą atmosferą, niejednolitego i skomplikowanego. Narratorem i niejako przewodnikiem po pełnym muzycznej pasji mieście jest John Turturro znany szerszej publiczności z takich filmów, jak Barton Fink i Big Lebowski oraz serii Transformers. Aktor i reżyser nominowany był do Złotego Globu (1995). Jest także zdobywcą nagrody Emmy (2004) oraz nagród na festiwalach w Cannes (1991, 1992) i Sundance (1992). Natomiast wyreżyserowany przez niego film Passione został uhonorowany na festiwalu w Wenecji (2010), a także wyróżniony nagrodą Nos Chopina na Planete+ Doc Film Festivalu w 2011 roku.

28 maja: „STRIKE A POSE. TANCERZE MADONNY”
REŻ. ESTER GOULD, REIJER ZWAAN, HOLANDIA/BELGIA 2016, 83 MIN.

W 1990 roku siedmiu młodych tancerzy: Kevin, Oliver, Luis, Carlton, Jose, Gabriel i Salim wyruszyło z Madonną w najbardziej kontrowersyjną w jej karierze trasę koncertową Blond Ambition Tour owianą aurą skandalu. Sześciu z nich było gejami. Dla niespełna dwudziestoletnich chłopaków była to podróż życia, sportretowana w filmie dokumentalnym Aleka Keshishiana z 1991 roku „W łóżku z Madonną”. Stworzony z nagrań zarejestrowanych podczas trasy film Madonna wykorzystała do batalii o prawa gejów, wolność ekspresji i walki z AIDS. Tancerze szybko stali się ikonami seksualnej wolności, inspirując ludzi na całym świecie do pokazania swojej prawdziwej orientacji. W dobie szerzącej się epidemii AIDS i pozostałego po epoce Reagana konserwatyzmu, „W łóżku z Madonną” zachęcał do czerpania przyjemności z wolnej i nieskrępowanej miłości, a tancerze do dzisiaj otrzymują listy od ludzi opisujące w jaki sposób ten obraz odmienił ich życie. Jednak okazuje się, że bohaterowie tego filmu wcale nie chcieli tak śmiało upubliczniać swojej orientacji. Gabriel nie był dumny z bycia gejem i wytoczył proces Madonnie za pokazanie sceny jego pocałunku. Kilka lat później, w wieku 26 lat, zmarł na AIDS, którego nosicielem był również Carlton. Czy bycie sobą w tamtych czasach rzeczywiście było dla ludzi wyzwoleniem? Nakręcony 25 lat później film „Strike a Pose: Tancerze Madonny” pokazuje jak naprawdę wyglądało wtedy otwarte przyznanie się do bycia sobą, i jakie problemy to ze sobą niosło. Obserwujemy, jak potoczyło się życie tancerzy po zakończeniu trasy. Opisują oni kulisy własnego życia i emocjonalne uzależnienie od Madonny. Opowiadają o cenie, jaką zapłacili za bycie społeczną ikoną, a także o walce, jaką musieli stoczyć z samymi sobą. Przedstawiają swoje prywatne życie, w którym pojawiły się problemy: depresja, alkoholizm, narkotyki, AIDS i bezdomność. Oglądamy prawdziwe oblicze, jakie kryło się za fasadą seksualnego wyzwolenia. Film jest nie tylko ciekawym kąskiem dla fanów Madonny (zawiera wiele materiałów archiwalnych), ale także obrazem kulturowych przemian tamtych czasów.

4 czerwca: „PATTI SMITH. SEN ŻYCIA”
REŻ. STEVEN SEBRING, USA 2008, 109 MIN.

Życie to przygoda naszego własnego projektu, nawiedzana seriami szczęśliwych i nieszczęśliwych wypadków – deklamuje Patti Smith. Film Stevena Sebringa jest refleksją na temat jednych i drugich. Po kilkunastu latach spędzonych na prowincji i długiej żałobie po mężu 60-letnia Smith powraca na scenę. Fotograf mody Steven Sebring zaczął realizować jej filmową biografię 11 lat temu. Nic dziwnego, że projekt stał się dla obojga ważnym elementem biografii i obrósł legendą (podobno wspólnie ze Smith żartował, że prace ustaną wraz ze śmiercią jednego z nich). Znana jako trudna i nieprzystępna, Smith okazuje się wspaniałą i dowcipną kompanką. Reżyser towarzyszy w jej licznych podróżach i w trasie koncertowej. Wędruje za nią do Nowego Jorku, Tokio, Londynu, Rzymu, New Jersey i Atlanty. Utrwala też Smith aktywną politycznie, wygłaszającą publicznie fenomenalne przemówienia antywojenne. W efekcie wieloletniego procesu powstał wielowarstwowy, poruszający obraz, wiele mówiący o jednej z nielicznych żyjących ikon artystycznej sceny Manhattanu lat 70. Miłość do ludzi, którzy stworzyli legendę Nowego Jorku, wypełnia cały film Sebringa. Nowy Jork to miejsce, które mnie uwiodło, Nowy Jork to miejsce, które mnie uformowało i które mnie zdeformowało, Nowy Jork to miejsce, które mnie nauczyło perwersji i które mnie nawróciło. Nowy Jork to też miejsce, które kocham – mówi młoda jeszcze Smith.

11 czerwca: „HISTORIA ZLATANA”
REŻ. FREDRIK GERTTEN, MAGNUS GERTTEN, SZWECJA/HOLANDIA/WŁOCHY 2015, 96 MIN.

Zlatan Ibrahimović – enfant terrible współczesnego futbolu, piłkarz tyleż genialny co krnąbrny. Człowiek, który był mistrzem w czterech różnych krajach – Holandii, Włoszech (z trzema różnymi klubami!), Hiszpanii i Francji. Geniusz pełen paradoksów – zapisujący się w pamięci kibiców zagraniami z pogranicza cyrkowych, gimnastycznych sztuczek (w młodości trenował taekwondo), z drugiej strony oskarżany o to, że pełnię swoich możliwości pokazuje tylko w meczach ze słabszymi rywalami. Ponoć dlatego nigdy nie sięgnął po Puchar Europy, grając z Barceloną był go bardzo blisko. Wychowany na imigranckich, biednych i niebezpiecznych przedmieściach Malmö, nie miał w życiu łatwo. Wyjątkowo uzdolniony, dość szybko zdał sobie sprawę, że piłka jest dla niego jedyną szansą na zaistnienie. Od początku na przeszkodzie stawał jego trudny charakter – zawieszenia za uderzenie obrońcy łokciem, prowokowanie kibiców, satysfakcja z upokorzenia przeciwnika – większa niż z wygranej, konflikty z kolegami z drużyny, od których czuł się lepszy. Do tego niszcząca ambicja – mecz bez zdobytego gola doprowadzał go (i doprowadza dalej, wszak jego kariera wciąż trwa) do białej gorączki. Film to fascynująca opowieść o tym, co zwykle pozostaje ukryte przed oczami fanów – treningi, mecze kontrolne, szatnie, podróże na mecze i zgrupowania. Zdjęcia kręcono przez wiele lat – materiał obejmuje rozległy okres od bramek zdobytych dla Malmö w 1999 roku, przez pełną zakrętów karierę w Ajaksie, po dwukrotne mistrzostwo Włoch w barwach Juventusu w latach 2005 i 2006. Ten filmowy portret Zlatana leży na przeciwnym biegunie niż ostatnio pokazywany w polskich kinach narcystyczny, ocierający się wręcz o śmieszność, film o Cristiano Ronaldo. Portret Ibrahimovicia nie jest PR-ową kreacją, to człowiek z krwi i kości, mierzący się ze swoimi demonami, nieśmiały wobec dziennikarzy i zaskakująco samotny. Jedyne ukojenie daje mu boisko – tylko tam naprawdę jest sobą. Poza nim nie za bardzo potrafi się odnaleźć – jego przyjaciel, właściciel kawiarni, w której bywał, wspominał, że gdy dopadała go tęsknota za Malmö, jeździł stołować się w… Ikei. Z wypowiedzi legend piłki, m.in. Ronalda Koemana, Fabio Capello, Marco van Bastena, Jarego Litmanena, Leo Beenhakkera i fragmentów meczów wyłania się człowiek, który dla sukcesu byłby w stanie zabić. Zresztą, koledze z Ajaksu, którego oskarżył o zbyt małe zaangażowanie, groził publicznie obcięciem głowy…


LEKTURY ZALECANE:

  • Sheila Curran Bernard, Film dokumentalny: Kreatywne opowiadanie, Warszawa 2011
  • David Bordwell, Kristin Thompson, Film Art. Sztuka Filmowa. Wprowadzenie, Warszawa 2010, rozdz. Film dokumentalny
  • Klucze do rzeczywistości: Szkice i rozmowy o polskim filmie dokumentalnym po roku 1989, red. Małgorzata Hendrykowska, Poznań 2005
  • Mirosław Przylipiak, Poetyka kina dokumentalnego, Gdańsk 2000
  • Lidia Zonn, O montażu w filmie dokumentalnym, Warszawa 198

LEKTURY DODATKOWE:

  • Patricia Aufderheide, Documentary Films. A Very Short Introduction, Oxford, New York 2007.
  • Maxime Baker, Documentary in the Digital Age, Oxford 2006.
  • Jacek Bławut, Bohater w filmie dokumentalnym, Łódź 2010
  • Stella Bruzzi, New Documentary: A Critical Introduction, London 2000
  • Dokument filmowy i telewizyjny, red. Maciej Szczurowski, Toruń 2004
  • Ian Grant, Cameramen at war, Cambridge 1980
  • Herzog. Przewodnik Krytyki Politycznej, red. Agnieszka Wiśniewska, Julian Kutyła, Warszawa 2010
  • Mikołaj Jazdon, Kino dokumentalne Kazimierza Karabasza, Poznań 2009
  • Kazimierz Karabasz, Bez fikcji: Z notatek filmowego dokumentalisty, Warszawa 1985
  • Aaron Kerner, Film and the Holocaust: New Perspectives on Dramas, Documentaries, and Experimental Films, New York 2011
  • Andrzej Kołodyński, Tropami filmowej prawdy, Warszawa 1981
  • Stephen Mamber, Cinema verite in America: Studies in uncontrolled documentary, Cambridge 1974
  • Polskie kino dokumentalne 1989–2009: Historia polityczna, red. Agnieszka Wiśniewska, Warszawa 2011
  • Mirosław Przylipiak, Kino bezpośrednie 1960–1963, Gdańsk 2007
  • Mirosława Salska-Kaca, Człowiek, słowo, świat w filmie dokumentalnym, Łódź 1995
  • Mirosława Salska-Kaca, Film dokumentalny w Niemczech Zachodnich po 1960, Łódź 1989
  • Mirosława Salska-Kaca, Słowo w filmie dokumentalnym: Z problemów semantycznych wypowiedzi słownej w filmie, Łódź 1992
  • Dave Saunders, Direct cinema: Observational documentary and the politics of the sixties, London 2007
  • Liz Stubbs, Documentary filmmakers speak, New York 2002.
  • Bronisława Stolarska, Polski film dokumentalny 1945–1980, Łódź 1983
  • Bronisława Stolarska, „Usłyszcie mój krzyk…” – o filmie Macieja Drygasa [w:] Między słowem a obrazem, red. Małgorzata Jakubowska, Tomasz Kłys, Bronisława Stolarska, Kraków 2005
  • Paul Ward, Documentary: The Margins of Reality, London 2005
  • Werner Herzog, red. Peter C. Seel, Bogusław Zmudziński, Kraków 1994
  • Kamila Żyto, Mezalians. Co stało się z dokumentem w ponowoczesnym świecie? [w:] (Nie)obecne granice: Szkice o obliczach transgresji, red. Katarzyna Kuropatwa, Dagmara Rode, Kraków 2003

 

26 lutego: „BEZ TYTUŁU”
REŻ. MONIKA WILLI, MICHAEL GLAWOGGER, AUSTRIA 2016, 103 MIN.

Ostatni film Michaela Glawoggera, dokończony dwa i pół roku po jego tragicznej śmierci przez Monikę Willi, jego wieloletnią montażystkę, która zmontowała nakręcony materiał, kierując się notatkami reżysera powstałymi podczas kręcenia zdjęć. Glawogger („Śmierć człowieka pracy”, „Chwała dziwkom”, „Megamiasta”) w 2013 roku postanowił uciec od rutyny i udać się w roczną podróż bez żadnego z góry założonego planu. Ruszył na południe, do krajów które pojawiają się w naszej świadomości tylko jako paski sensacyjnych newsów o kolejnych klęskach żywiołowych, wojnach, falach głodu lub politycznego chaosu. Choć projekt był obarczony dużym ryzykiem – ile to już artystów wyprawiało się w podróż bez celu, by zagubić się w grafomanii i banale – to w tym przypadku rezultat jest olśniewający. Film wytrzymuje porównanie z arcydziełami autorskiego kina z lat 60. ubiegłego wieku. Przez ekran płyną, wdzierając się w naszą podświadomość, hipnotyczne obrazy będące śladem zapisu podróży przez Włochy, Bałkany, kraje Maghrebu i Saharę, aż po wschodnie wybrzeże Afryki. To trwająca ponad cztery miesiące, wiodąca z północy na południe, droga przez kolejne kręgi piekła, przez krzywe odbicia jeszcze sytej i bezpiecznej Europy. Glawogger obrazuje świat, który już za chwilę może wlać się do mieszczańskiego raju bogatej Europy. Z bliska przygląda się ludziom, których praca nie zmieniła się od średniowiecza, którzy przez całe lata wykonują najprostsze fizyczne czynności: przesiewając piasek w poszukiwaniu złota, rozłupując kamienie czy podróżując z targu na targ w skrajnie trudnych warunkach, w nadziei na jakikolwiek zarobek. Ludzie ci żyją w całkowitej symbiozie ze zwierzętami, które trzymają tuż obok swoich domostw. Film rozbija medialną bańkę, w której wygodnie się umieściliśmy, a która chroni nas przed konfrontacją z pozaeuropejską rzeczywistością. Precyzyjny montaż i transowa muzyka dopełniają dzieła, tworząc obraz kompletny, wciągający, przerażający, ale prawdziwy w swojej intensywności. Życie okrutnie przeplotło się ze sztuką – u kresu swojej wędrówki, w Liberii, Glawogger zmarł, zaraziwszy się malarią. Zostawił po sobie film, który jest podsumowaniem jego bezkompromisowej drogi. Obraz został przyjęty kilkunastominutową owacją na festiwalu w Berlinie, mieście szczególnym – przecież to tu dociera duża część z tych, którzy starają się uciec z krajów ogarniętych wojną lub pogrążonych w biedzie. Dzięki Glawoggerowi lepiej rozumiemy ich motywacje.

5 marca: „DAWSON CITY: CZAS ZATRZYMANY”
REŻ. BILL MORRISON, USA/Francja 2016, 120 MIN.

Epicki, oparty prawie wyłącznie na archiwach film o gorączce złota, kinofilii, początkach akumulacji kapitału, walce klas, ustawionych meczach baseballowych, pięknie kanadyjskiej przyrody i lubieżnych początkach fortuny Donalda Trumpa. Dawson City, położone nad kanadyjską rzeką Jukon, było pod koniec wieku jedną z głównych scen, gdzie rozgrywała się gorączka złota. Skromna osada w ciągu dwóch lat zwiększyła swoją populację do 40 tys. mieszkańców. Przewinęło się przez nią setki ludzi, którzy odegrali potem rolę w dziejach popkultury, biznesu i polityki. Od Jacka Londona, przez przodków Donalda Trumpa (zawiadujących położonym w regionie domem uciech) i późniejszych właścicieli największych kin w Hollywood, po anarchistów i socjalistów, którzy wsławili się zamachami bombowymi na terenie całych Stanów Zjednoczonych. Po ciężkiej pracy (w Dawson panuje klimat subarktyczny) ten barwny tłumek był spragniony rozrywki. W Dawson szybko powstały kinoteatry. Odległość sprawiała, że taśmy wysyłane przez światowych dystrybutorów docierały po 2-3 latach od powstania. Poszukiwacze złota oglądali to samo, co publiczność na całym świecie – kroniki z odległych krain, wieści z wojennych frontów, fabularne przeboje. Właściciele kinoteatrów po zakończeniu okresu licencji chcieli odsyłać taśmy właścicielom – jednak ci odmawiali płacenia za ich transport. Taśmy pozostawały na miejscu i większość z nich w 1929 posłużyła jako wzmocnienie konstrukcji miejscowego… lodowiska. W ten sposób 75% niemych filmów uniknęło pożaru lub zaginięcia. W 1978 roku przypadkiem odnaleziono je podczas budowy. Blisko 500 filmów trafiło do kanadyjskich i amerykańskich archiwów i po dziś dzień służą jako nieocenione źródło wiedzy o epoce. Film jest hołdem dla całej epoki kina niemego, jego celebrytów (oprócz Chaplina i Arbuckle’a przez ekran przewijają się także dziesiątki dziś bezimiennych gwiazd), a także reporterskim zapisem tamtej codzienności – trudów pionierskiego życia, niezwykłej energii ludzi, którzy wciąż odbudowywali Dawson po kolejnych pożarach (część z nich spowodowały niezwykle łatwopalne taśmy) i swoje życie oddali ujarzmianiu natury. Osią filmu są odnalezione w Dawson taśmy dokumentujące powolną przemianę świata, ale twórcy sięgają dalej – to też historia północnej Ameryki, przesyconej dziką, niepowstrzymaną energią, każącą ludziom wciąż zaczynać od nowa. To opowieść o czasach, gdy drabina społeczna nie była tak zamknięta jak dzisiaj. Reżyser daje się ponieść rytmowi epoki, swobodnie przeplatając wątki. Efekt jest spektakularny – to przesycona nostalgią, z ducha amerykańska opowieść o miejscach i ludziach, którzy ponad sto lat temu na końcu świata tworzyli podwaliny nowoczesności. Za hipnotyczną muzykę towarzyszącą obrazom odpowiada Alex Somers, współpracujący z Sigur Rós.

12 marca: „BEUYS. SZTUKA TO REWOLUCJA”
REŻ. ANDRES VEIEL, NIEMCY 2017, 107 MIN.

Charyzmatyczny niemiecki artysta, teoretyk sztuki, pedagog, aktywista i społeczno-polityczny reformator Joseph Beuys twierdził, że każdy z nas jest artystą w życiu, każdy może tworzyć sztukę i wpływać na nią oraz otaczający go świat. Ubrany w charakterystyczny kapelusz kontrowersyjny twórca postrzegał sztukę nie jako przedmioty estetyczne, lecz twórcze, terapeutyczne działanie o społecznym lub politycznym podłożu. Film jest wnikliwym portretem jego życia i twórczości opartym niemal w całości na doskonale zmontowanych materiałach archiwalnych. Okazuje się, że dziś – 30 lat po śmierci Beuysa – jego poglądy i życiowa postawa są aktualne znacznie bardziej niż kiedykolwiek wcześniej. Film udowadnia, że Beuys był wizjonerem daleko wykraczającym poza czasy, w których żył. Oglądając jego sztukę, w tym słynne performanse i słuchając jego wypowiedzi rozumiemy, dlaczego pieniądze nigdy nie powinny być towarem – według Beuysa handel nimi podważa zasady demokracji. Ale to nie wszystko – podpatrujemy, jak powstawały jego projekty, oglądamy stare fotografie, słuchamy fragmentów wykładów i wyjaśnień własnych prac i głoszonych idei, a także anegdot. Poznajemy na czym polegał szczególny rodzaj humoru Beuysa. Jednak oglądając ten nieznany dotąd szerzej wizualny i dźwiękowy materiał archiwalny, poznajemy nie tylko portret porywającego artysty, lecz przede wszystkim kameralny, intymny obraz niezwykłego człowieka o kompletnie nietuzinkowej osobowości, oryginalnej koncepcji sztuki i nieoczywistych jak na swoje czasy poglądach.

19 marca: „PRZEŻYĆ – METODA HOUELLEBECQA”
REŻ. ARNO HAGERS, ERIK LIESHOUT, REINIER VAN BRUMMELEN, HOLANDIA 2016, 70 MIN.

W rolach głównych wielki francuski pisarz i zafascynowany jego twórczością Iggy Pop W 1991 roku nikomu jeszcze nieznany Michel Houellebecq opublikował esej „Rester vivant” (ang. „To Stay Alive”). Skromnym objętościowo tekstem zafascynował się sam Iggy Pop. Rockman w rozterkach pisarza znad Sekwany rozpoznał ból towarzyszący mu na scenie przez wiele lat. Esej Houellebecqa jest błyskotliwym zbiorem porad skierowanych do „tych, którzy zaraz mają się poddać”. Jest pochwałą twórczej wolności. Zgodnie z jego wymową, ceną za bezkompromisową realizacją własnego „ja” jest cierpienie. Iggy Pop, ikona popkultury, odgrywa główną rolę w filmie – jest po nim swoistym przewodnikiem. „Przeżyć: metoda Houellebecqa” rejestruje odwiedziny Iggy’ego w domu Michela… Choć nie jest to do końca Michel, i nie jest to do końca jego dom… Twórcy filmu, mimo że opowiadają o szaleństwie, od którego nie ma ucieczki, nie odmalowali „Przeżyć: metody Houellebecqa” w czarnych barwach. W filmie znajdziemy zarówno elementy komiczne, jak i tragiczne.

26 marca: „JEDEN DZIEŃ W PRL”
REŻ. MACIEJ DRYGAS, FRANCJA/POLSKA 2006, 58 MIN.

Z pomocą aktów urzędowych, skarg, donosów i relacji milicjantów oraz kronik filmowych w tle opisany jest jeden dzień polskiej rzeczywistości demokracji ludowej.

9 kwietnia: „SCENA CISZY”
REŻ. JOSHUA OPPENHEIMER, DANIA /FINLANDIA/INDONEZJA/NORWEGIA/WIELKA BRYTANIA 2014, 99 MIN

Jak to jest ocaleć z potwornej zbrodni ludobójstwa dokonanej w latach 60. ubiegłego wieku przez brygady śmierci w Indonezji? Adi Rukun, optyk w średnim wieku, ocalał, ale jego starszy brat był torturowany, po czym zamordowany przez reżimowe organizacje paramilitarne Panczaszila. Adi decyduje się przerwać milczenie i zrobić coś zupełnie niewyobrażalnego w społeczeństwie, gdzie mordercy nadal pozostają bezkarni i żyją w sąsiedztwie swoich ofiar. Postanawia skonfrontować ich z makabrycznymi czynami, których się dopuścili i podczas badania wzroku proponuje im spojrzenie na przeszłość z innej perspektywy. Okulary mają zmienić ich patrzenie na świat. Ma nadzieję, że w ten sposób zbrodniarze przyjmą w końcu odpowiedzialność za swoje działania. Niektórzy z nich są dziś uprzywilejowanymi obywatelami, a jeden napisał nawet książkę ilustrującą dokonane zbrodnie w nadziei, że będzie ona miała kiedyś historyczne znaczenie. Adi wierzy, że tylko odważna konfrontacja z mordercami przywróci jego rodzinie godność i pozwoli na uzdrowienie strasznej traumy, która ich gnębi. Rodzice Adiego żyją nadal, choć są w podeszłym wieku. Dokonana zbrodnia wisi nad tymi, którzy ocaleli, a cisza, jaka na jej temat panuje, dłużej okazuje się już nie do zniesienia. Rozmawiając z mordercami, Adi promienieje życzliwością i spokojem, ale widać, że poszukuje czegoś nieuchwytnego, dąży do zamknięcia jakiegoś etapu, którego nie da się dokonać bez ujawnienia morderców i zbrodni, których kiedyś się dopuścili. Choroba Alzheimera, która dotknęła ojca Adiego staje się metaforą zbiorowej niepamięci Indonezyjczyków, a zabójcy widziani oczami ocalałego brata wydają się jeszcze bardziej źli, niż moglibyśmy przypuszczać. Zdaniem reżysera film jest poematem na temat ciszy, zrodzonej z terroru, wezwaniem do jej przełamania, a także obrazem konsekwencji, jakie się z tym wiążą. To również opowieść o tym, że w życiu nie można nic zmienić, dopóki nie rozprawimy się do końca z przeszłością, nawet, gdy nasza codzienność zbudowana jest na terrorze i kłamstwach.

16 kwietnia: „SAFARI”
REŻ. ULRICH SEIDL, AUSTRIA 2016, 88 MIN.

Tym razem Ulrich Seidl portretuje austriackich myśliwych, zażywających „uroków” mordowania zwierząt w afrykańskim rezerwacie. Proceder polowania na zwierzęta jest jak najbardziej legalny i zorganizowany w formie ekskluzywnych wczasów dla Europejczyków, pragnących przeżyć „dziką” przygodę na Czarnym Lądzie. Biznes turystyczny z polowaniami na gnu, zebry, czy żyrafy w ofercie prowadzi Austriak dobrze znający gusta przyjezdnych ze Starego Kontynentu. Seidl portretuje tych myśliwych-turystów w swoim stylu – bezlitośnie, ironicznie i ze swoistym dystansem. Widzimy śmierć i cierpienie zwierząt. Niemieccy i austriaccy turyści strzelają, płaczą z ekscytacji, pozują do zdjęć z upolowaną zwierzyną. Seidl zdziera maskę z „cywilizowanych” Europejczyków, pokazując ledwie skrywany rasizm, obojętność na biedę i fascynację przemocą.

23 kwietnia: „JASKINIA ZAPOMNIANYCH SNÓW 3D”
REŻ. WERNER HERZOG, FRANCJA/ KANADA/NIEMCY/USA/WIELKA BRYTANIA 2010, 90 MIN.

Przez ponad 20 000 lat jaskinia Chauvet była kompletnie odizolowana od reszty świata w wyniku przysłonięcia olbrzymim blokiem skalnym. W jej wnętrzu, o rozmiarach bliskich do boiska do gry w piłkę nożną, znajdujemy zdumiewające malowidła, pochodzące z epoki lodowcowej. Od momentu odkrycia jaskini zaledwie kilka osób miało do niej dostęp. Werner Herzog zapuszcza się z kamerą do jaskini, by odsłonić zarówno pradawne malowidła, jak i spróbować odpowiedzieć na pytanie o tajemnicę człowieka – prehistorycznego i współczesnego. „Jaskinia zapomnianych snów 3D” to pierwszy w historii artystyczny film nakręcony w technice trójwymiarowej.

7 maja: „PRYWATNY WSZECHŚWIAT”
REŻ. HELENA TRESTIKOVA, CZECHY 2011, 83 MIN.

Petr Kettner i Jana Pfefferova pobrali się w 1974 roku i zamieszkali razem z dwiema babciami w niewielkim jednopokojowym mieszkaniu w Pradze. Rok po ślubie na świat przyszedł ich pierwszy syn – Honza. To właśnie skłoniło Petra do rozpoczęcia dokumentacji ich rodzinnego życia i czasów, w których przyszło im funkcjonować. Robił to w formie pisanego i kręconego kamerą dziennika. Film wykorzystuje te nagrania, stając się tym samym próbą „uchwycenia” czasu zarówno w wymiarze jednostkowym, jak i społeczno-politycznym. Film cechuje też doskonała spójność narracyjna, pomimo wykorzystania różnych formatów nagrań archiwalnych. Ironicznym dopełnieniem okazują się klipy z muzyką Karela Gotta, które pozwalają od innej strony spojrzeć na wielobarwny i fascynujący portret społeczno-politycznych zmian czeskiego społeczeństwa.

14 maja: FILM NIESPODZIANKA

Pokaz specjalny w ramach festiwalu MILLENNIUM DOCS AGAINST GRAVITY. Tytuł projekcji zostanie podany w późniejszym terminie. Podczas tej projekcji zaprezentujemy film z tegorocznej lub jednej z ostatnich edycji festiwalu Millennium Docs Against Gravity

21 maja: „PASSIONE”
REŻ. JOHN TURTURRO, USA/WŁOCHY 2010, 90 MIN.

Neapol składa się z kontrastów. Przez kolejne stulecia miasto przeżyło najazdy Arabów, Normanów, a nawet Amerykanów. Z każdej z tych kultur przyswoiło jakiś element i właśnie na tym zmiennym podłożu wyrosła jedyna w swoim rodzaju, przepełniona paradoksami, muzyczna tradycja. Od melancholijnych, przypominających portugalskie fado wzniosłych pieśni o wielkich uczuciach, poprzez kiczowate, ale pełne pogodnego rytmu i radości kawałki rozrywkowe, utwory zaangażowane politycznie i społecznie, otoczone subtelnym woalem poetyckich słów, aż do agresywnych, pełnych temperamentu piosenek, naszpikowanych ironią i życiową buńczucznością. Jest tu również wiele innych, czasem nie do końca zdefiniowanych, muzycznych utworów. Passione to mariaż klasycznego filmu dokumentalnego z szeregiem muzycznych impresji, które nadają mu niepowtarzalnego czaru i rytmu. Narracja prowadzona jest za pomocą obrazowych odsłon, w których pojawiają się kolejni przedstawiciele neapolitańskiej muzyki. Tempo całości wybijają poszczególne dźwięki, melodie i słowa. Na tej bazie, krok po kroku, wyłania się wizerunek Neapolu - klimatycznego miasta z cudowną i niezapomnianą atmosferą, niejednolitego i skomplikowanego. Narratorem i niejako przewodnikiem po pełnym muzycznej pasji mieście jest John Turturro znany szerszej publiczności z takich filmów, jak Barton Fink i Big Lebowski oraz serii Transformers. Aktor i reżyser nominowany był do Złotego Globu (1995). Jest także zdobywcą nagrody Emmy (2004) oraz nagród na festiwalach w Cannes (1991, 1992) i Sundance (1992). Natomiast wyreżyserowany przez niego film Passione został uhonorowany na festiwalu w Wenecji (2010), a także wyróżniony nagrodą Nos Chopina na Planete+ Doc Film Festivalu w 2011 roku.

28 maja: „STRIKE A POSE. TANCERZE MADONNY”
REŻ. ESTER GOULD, REIJER ZWAAN, HOLANDIA/BELGIA 2016, 83 MIN.

W 1990 roku siedmiu młodych tancerzy: Kevin, Oliver, Luis, Carlton, Jose, Gabriel i Salim wyruszyło z Madonną w najbardziej kontrowersyjną w jej karierze trasę koncertową Blond Ambition Tour owianą aurą skandalu. Sześciu z nich było gejami. Dla niespełna dwudziestoletnich chłopaków była to podróż życia, sportretowana w filmie dokumentalnym Aleka Keshishiana z 1991 roku „W łóżku z Madonną”. Stworzony z nagrań zarejestrowanych podczas trasy film Madonna wykorzystała do batalii o prawa gejów, wolność ekspresji i walki z AIDS. Tancerze szybko stali się ikonami seksualnej wolności, inspirując ludzi na całym świecie do pokazania swojej prawdziwej orientacji. W dobie szerzącej się epidemii AIDS i pozostałego po epoce Reagana konserwatyzmu, „W łóżku z Madonną” zachęcał do czerpania przyjemności z wolnej i nieskrępowanej miłości, a tancerze do dzisiaj otrzymują listy od ludzi opisujące w jaki sposób ten obraz odmienił ich życie. Jednak okazuje się, że bohaterowie tego filmu wcale nie chcieli tak śmiało upubliczniać swojej orientacji. Gabriel nie był dumny z bycia gejem i wytoczył proces Madonnie za pokazanie sceny jego pocałunku. Kilka lat później, w wieku 26 lat, zmarł na AIDS, którego nosicielem był również Carlton. Czy bycie sobą w tamtych czasach rzeczywiście było dla ludzi wyzwoleniem? Nakręcony 25 lat później film „Strike a Pose: Tancerze Madonny” pokazuje jak naprawdę wyglądało wtedy otwarte przyznanie się do bycia sobą, i jakie problemy to ze sobą niosło. Obserwujemy, jak potoczyło się życie tancerzy po zakończeniu trasy. Opisują oni kulisy własnego życia i emocjonalne uzależnienie od Madonny. Opowiadają o cenie, jaką zapłacili za bycie społeczną ikoną, a także o walce, jaką musieli stoczyć z samymi sobą. Przedstawiają swoje prywatne życie, w którym pojawiły się problemy: depresja, alkoholizm, narkotyki, AIDS i bezdomność. Oglądamy prawdziwe oblicze, jakie kryło się za fasadą seksualnego wyzwolenia. Film jest nie tylko ciekawym kąskiem dla fanów Madonny (zawiera wiele materiałów archiwalnych), ale także obrazem kulturowych przemian tamtych czasów.

4 czerwca: „PATTI SMITH. SEN ŻYCIA”
REŻ. STEVEN SEBRING, USA 2008, 109 MIN.

Życie to przygoda naszego własnego projektu, nawiedzana seriami szczęśliwych i nieszczęśliwych wypadków – deklamuje Patti Smith. Film Stevena Sebringa jest refleksją na temat jednych i drugich. Po kilkunastu latach spędzonych na prowincji i długiej żałobie po mężu 60-letnia Smith powraca na scenę. Fotograf mody Steven Sebring zaczął realizować jej filmową biografię 11 lat temu. Nic dziwnego, że projekt stał się dla obojga ważnym elementem biografii i obrósł legendą (podobno wspólnie ze Smith żartował, że prace ustaną wraz ze śmiercią jednego z nich). Znana jako trudna i nieprzystępna, Smith okazuje się wspaniałą i dowcipną kompanką. Reżyser towarzyszy w jej licznych podróżach i w trasie koncertowej. Wędruje za nią do Nowego Jorku, Tokio, Londynu, Rzymu, New Jersey i Atlanty. Utrwala też Smith aktywną politycznie, wygłaszającą publicznie fenomenalne przemówienia antywojenne. W efekcie wieloletniego procesu powstał wielowarstwowy, poruszający obraz, wiele mówiący o jednej z nielicznych żyjących ikon artystycznej sceny Manhattanu lat 70. Miłość do ludzi, którzy stworzyli legendę Nowego Jorku, wypełnia cały film Sebringa. Nowy Jork to miejsce, które mnie uwiodło, Nowy Jork to miejsce, które mnie uformowało i które mnie zdeformowało, Nowy Jork to miejsce, które mnie nauczyło perwersji i które mnie nawróciło. Nowy Jork to też miejsce, które kocham – mówi młoda jeszcze Smith.

11 czerwca: „HISTORIA ZLATANA”
REŻ. FREDRIK GERTTEN, MAGNUS GERTTEN, SZWECJA/HOLANDIA/WŁOCHY 2015, 96 MIN.

Zlatan Ibrahimović – enfant terrible współczesnego futbolu, piłkarz tyleż genialny co krnąbrny. Człowiek, który był mistrzem w czterech różnych krajach – Holandii, Włoszech (z trzema różnymi klubami!), Hiszpanii i Francji. Geniusz pełen paradoksów – zapisujący się w pamięci kibiców zagraniami z pogranicza cyrkowych, gimnastycznych sztuczek (w młodości trenował taekwondo), z drugiej strony oskarżany o to, że pełnię swoich możliwości pokazuje tylko w meczach ze słabszymi rywalami. Ponoć dlatego nigdy nie sięgnął po Puchar Europy, grając z Barceloną był go bardzo blisko. Wychowany na imigranckich, biednych i niebezpiecznych przedmieściach Malmö, nie miał w życiu łatwo. Wyjątkowo uzdolniony, dość szybko zdał sobie sprawę, że piłka jest dla niego jedyną szansą na zaistnienie. Od początku na przeszkodzie stawał jego trudny charakter – zawieszenia za uderzenie obrońcy łokciem, prowokowanie kibiców, satysfakcja z upokorzenia przeciwnika – większa niż z wygranej, konflikty z kolegami z drużyny, od których czuł się lepszy. Do tego niszcząca ambicja – mecz bez zdobytego gola doprowadzał go (i doprowadza dalej, wszak jego kariera wciąż trwa) do białej gorączki. Film to fascynująca opowieść o tym, co zwykle pozostaje ukryte przed oczami fanów – treningi, mecze kontrolne, szatnie, podróże na mecze i zgrupowania. Zdjęcia kręcono przez wiele lat – materiał obejmuje rozległy okres od bramek zdobytych dla Malmö w 1999 roku, przez pełną zakrętów karierę w Ajaksie, po dwukrotne mistrzostwo Włoch w barwach Juventusu w latach 2005 i 2006. Ten filmowy portret Zlatana leży na przeciwnym biegunie niż ostatnio pokazywany w polskich kinach narcystyczny, ocierający się wręcz o śmieszność, film o Cristiano Ronaldo. Portret Ibrahimovicia nie jest PR-ową kreacją, to człowiek z krwi i kości, mierzący się ze swoimi demonami, nieśmiały wobec dziennikarzy i zaskakująco samotny. Jedyne ukojenie daje mu boisko – tylko tam naprawdę jest sobą. Poza nim nie za bardzo potrafi się odnaleźć – jego przyjaciel, właściciel kawiarni, w której bywał, wspominał, że gdy dopadała go tęsknota za Malmö, jeździł stołować się w… Ikei. Z wypowiedzi legend piłki, m.in. Ronalda Koemana, Fabio Capello, Marco van Bastena, Jarego Litmanena, Leo Beenhakkera i fragmentów meczów wyłania się człowiek, który dla sukcesu byłby w stanie zabić. Zresztą, koledze z Ajaksu, którego oskarżył o zbyt małe zaangażowanie, groził publicznie obcięciem głowy…


ram gazetawroclawska naszemiasto dlastudenta wroclawpl tuwroclaw wtwlogo